ZŁOWIESZCZE CHRZĘSTY W CHASZCZACH, czyli WIERSZYKI ŁAMIĄCE JĘZYKI 

I. Miejsce konkursu:

Szkoła Podstawowa nr 1 im. Adam Mickiewicza ul. Grunwaldzka 34 78-320 Połczyn-Zdrój.

II. Organizatorzy konkursu:

pani Karla Świątkowska, pani Małgorzata Grzelak, pani Grażyna Hostyńska.

III. Cele konkursu:

1. Popularyzowanie poprawności językowej, wyraźnej, czystej mowy wśród dzieci.

2. Kształtowanie umiejętności z zakresu żywego słowa.

3.Zachęcanie do podnoszenia sprawności językowej i artykulacyjnej.

4. Wspomaganie uczniów z trudnościami artykulacyjnymi.

IV. Zasady uczestnictwa:

1. Konkurs skierowany jest do uczniów klas I, II, III oraz IV.

2. Każdy uczestnik recytuje jeden utwór bogaty w trudne do wymówienia słowa.

Wiersz wybieramy spośród zaproponowanych przez organizatora- recytowany fragment powinien liczyć (może być więcej): kl. I- 8 wersów, kl. II- 12 wersów, kl. III- 16 wersów, kl. IV– 20 wersów (jeśli wybrany wiersz jest krótszy, należy dobrać drugi, aby była wymagana ilość wersów).

V. Przebieg konkursu:

1. Konkurs organizowany jest na dwóch etapach: - pierwszy etap – klasowy (kwiecień- pierwsza połowa maja), - drugi etap- szkolny- 24 maja 2018 r..

2. Etap szkolny przeprowadza Szkolna Komisja Konkursowa, w skład której wchodzą poloniści i nauczyciele edukacji wczesnoszkolnej .

3. Szkolna Komisja Konkursowa wyłania po 3 finalistów z każdej kategorii wiekowej. 

VI. Kryteria oceny:

1. Dobór repertuaru.

2. Interpretacja utworu.

3. Dykcja.

4. Ogólny wyraz artystyczny.

5. Opanowanie pamięciowe tekstu.

VII. Nagrody:

Dla zwycięzców w każdej kategorii wiekowej organizatorzy przewidują nagrody książkowe. Wszyscy uczniowie uczestniczący w konkursie otrzymają dyplomy.

ZAPRASZAMY! 

Propozycje wierszyków łamiących języki:

1.

Gwałtu, rety, co się dzieje? 

Co tak pędzi poprzez knieje? 

Tak szeleści, chrzęści, trzeszczy, 

Jęczy, stęka, zgrzyta, wrzeszczy, 

Postukuje, stuku-puku, 

Ćwir, ćwir - ćwierka, kuka - kuku, 

Wali - bęc i rzuca - trach, 

Pluszcze - plusk i spada - bach, 

Chrupie - chrup, chrup, łupie - łup, łup, 

Dzyń, dzyń - dzwoni, tupie - tup, tup, 

Czasem klapie - klap, klap, klap, 

To znów człapie - człap, człap, człap, 

Co tak warczy, miauczy, gdacze ? 

Tak rechocze, szczeka, kracze? 

Echo się na nogach słania, 

Bo już dość ma powtarzania. 

Zapiszczało coś żałośnie 

I uciekło gdzie pieprz rośnie. 

Pochowały się zwierzaki 

I umilkły wszystkie ptaki, 

Bo przez lasy i przez knieje 

Pędzą onomatopeje. 

Każda robi bum i brzdęk, 

Naśladując jakiś dźwięk. 

Każda szura, szumi, skrzypi, 

I chichocze - ho,ho, hi, hi. 

Gdy już miały dość hałasu, 

Zbiegły się na skraju lasu, 

I wrzasnęły: pa, cmok, cmok, 

Zobaczymy się za rok. 

2. Szarpacz

Na poddasze w kamienicy (drugie okno od ulicy) 

wpada szarpacz Szczepan Socha, 

który strasznie cza-czę kocha. 

Gdy mnie cza-czy dźwięk osacza, 

wiem, że sprawka to szarpacza, 

który struny szponem szarpie, 

grając cza-czę na swej harfie. 

Ryczą straszne dźwięki cza-czy 

(szarpacz cicho grać nie raczy), 

sufit leci na podłogę 

i w ogóle spać nie mogę! 

Wiem, że cza-cza dla szarpacza 

jest jak góra dla wspinacza, 

lecz niech szarpacz mi wybaczy 

ja nie zniosę dłużej cza-czy!!! 

I dlatego radzę szczerze

brzdąkaj cza-czę na parterze! 

3. Szalona maszyna

Wzdłuż łączki przy dróżce 

przez krzaczki po szynach 

prze przodem w szuwarach 

szalona maszyna! 

Świst przeszył powietrze 

aż chrząszcz się przestraszył 

a jeż przerażony 

w szuwarach się zaszył! 

Drżą ważki i muszki 

czmychają pajączki 

a żuczki i świerszcze 

aż dyszą z gorączki! 

Wzdłuż rzeczki przez krzaczki 

przy dróżce po szynach 

przemknęła nareszcie 

szalona maszyna! 

Dreszcz szczęścia gąszcz przeszył 

szuwary odżyły 

i żwawiej serduszka stworzonkom zabiły!

4.

Niełatwa słów wymowa,

cóż, trudna na to rada.

Jeszcze trudniejsze słowa,

gdy się je w całość składa.

Spójrz w przestrzeń w brzasku zorzy...

Wrze życiem, skrzy srebrzyście,

Zaś w drzewach wietrzyk hoży

Splątane czesze liście.

Z otchłani tchła mgła obła,

Czchnął trznadel, pstrąg głąb pruje,

Wybrnęła wydra z brodła,

Dżdżownica źdźbło dżdżu żuje.

Chrząszcz pszczołą wstrząsnął w Pszczynie,

Mdła pchła pchłę pchnęła w popiół,

Trwożliwie brzmiał trzmiel w trzcinie

Póki swego nie dopiął.

5.I cóż, że ze Szwecji?

Zamówił Szkot u pewnej Szwedki

szczególnie tanie na płot sztachetki.

Gdy przyszła paczka ze sztachetkami,

Szkot tylko wzruszył ramionami.

W paczce ze Szwecji znalazł nasz Szkot

coś, co się nie nadaje na płot!

Czym prędzej więc dzwoni do Szwedki:

- Szwedko! Chcę reklamować sztachetki!

Nie chcę twych sztachet z tej przyczyny,

że to sztachety z trzeszczącej trzciny!

I dodał jeszcze mimochodem:

- Toż to szmelc jakiś ze Szwecji rodem.

- No i cóż, że ze Szwecji?- szepcze Szwedka-

Szałowa jest szwedzka sztachetka!

Z najlepszej trzciny, spójrz, kolego!

A że ze Szwecji? I cóż z tego?

- Cóż, że ze Szwecji?- powtórzył Szkot.-

Jakżeż mam z trzciny zbudować płot?

6. Żubr z Białowieży

Żbik, żuk, żółw, piżmak oraz sześć jeży

spotkali żubra raz w Białowieży.

Żubr, jak to żubry mają w zwyczaju,

przeżuwał perzu źdźbła przy ruczaju.

Gdy przeżuł perz, buszując w trawie,

żuł szpinak, przegryzając szczawiem.

Rzekł żbik do żubra: - Żarłoczny żubrze,

w tym żwawym żuciu źdźbeł przerwę zróbże!

Chodźże, mój żubrze, z nami na kawę.

- Kawa? Dziękuję. Wolę żuć trawę.

7. Straszne zamczysko

W dusznym zamczysku, w leśnej głuszy

duch prześcieradła na sznurze suszy.

W tych prześcieradłach, rzecz jasna suchych,

straszą wieczorem w zamczysku duchy.

Szumią, szeleszczą, jęczą i świszczą,

czkaja, szczekają, szurają, piszczą,

szepczą przeciągle, syczą złowieszczo,

strzelają z kuszy, a przy tym wrzeszczą...

Czasami straszą z nietoperzami,

które w straszeniu też są mistrzami.

8. Szczupły Szczepan

Wczoraj, a może przedwczoraj z rana

przyszły szwagierki trzy do Szczepana.

- Ach, szczupłyś... - rzecze pierwsza szwagierka. -

Zjedz coś, Szczepanku. Masz tu cukierka.

- Szczepanie, szczupłyś jest jak szczapka -

stwierdziła druga. - Oto kanapka.

Szczupłyś jak szczudło – trzecia rzecze. -

Że tuczyć trzeba cię, nie zaprzeczę.

I już o chwili na stół Szczepana

wjechała pyszna bita śmietana,

kaczka w buraczkach, jesiotr w szczypiorze,

grzanki z jarmużem na kalafiorze,

pączki z pęczakiem, pęczak z pączkami,

por, groch, rabarbar, pieróg z frytkami.

9. Sztuczki pstrąga

Prosty jak struna pstry pstrąg ze strumyka

zna taką sztuczkę: płetwami pstryka.

Pstryka płetwami pstry pstrąg: pstryk, pstryk,

potem w nurt bystry nurkuje w mig.

Płynie pod prąd pstrąg ze strumyka,

a płynąc, pryska, parska i pstryka.

A inne pstrągi tłoczą się w krąg

i klaszczą w płetwy: Brawo, pstrąg!

10. Żółw i jeż

W wrześniowy wieczór koło Zgierza

spotkał na leśnej ścieżce żółw jeża.

- Jeżu – rzekł żółw – przyznam szczerze,

strasznie mi ciężko z tym pancerzem,

który na grzbiecie wciąż taszczyć muszę.

Czasem wręcz czuję, że się duszę.

- Ach, nie narzekaj – jeż na to rzecze. -

Cóż pancerz ciężki jest, nie zaprzeczę,

lecz spójrz na mój zjeżony kołnierzyk.

Kluje mnie w szyję, choć świetnie leży.

- Pożycz mi twoje kolczaste futro -

rzekł żółw do jeża. - Oddam jutro,

a ty do jutra, kolczasty jeżu,

spróbuj pochodzić w moim pancerzu.

I poszli dalej ścieżką do Zgierza,

jeżyk w pancerzu, żółw w futrze jeża.

11. Psie ferie

Rudy ratlerek, terier, dwa charty

wybrali się raz w Tatry na narty.

- W górach najzdrowiej spędza się ferie,

a zwłaszcza w Tatrach – stwierdził terier. -

Kiedy zimowy wiatr znad Tatr czuję,

starannie stare narty smaruję!

- Racja terierze – zgodził się chart. -

Grunt to mieć dobry smar do nart.

- Wciąż tylko trujesz nam o nartach! -

warknął ratlerek w kierunku charta -

więc chodźmy wreszcie już na te narty!

Wrócimy z nart – zagramy w karty,

na przykład w brydża, bo jest nas czterech:

Terier, dwa charty oraz ratlerek.

12. Biurko Jurka

Na biurku Jurka bałagan spory:

Cztery czerwone segregatory,

kalkulatory, rurki, menzurki,

portret pradziadka, portret córki,

szprycha z roweru, seler, paprotka,

dziurawy rondel, a w rondlu szprotka,

śrubokręt, świder i krótki sznurek,

kran, tran, smar, krem, trampek, ogórek,

sterta papierków po cukierkach,

sweterek w kratkę, stara manierka...

Straszny rozgardiasz na tym biurku!

Kiedy posprzątasz biurko, Jurku? 

13. W Bieszczadach

Płaszczka w płaszczyku z czarnego pluszu,

strzykwa w strzępiastym kapeluszu,

każda z plecaczkiem oraz czekanem

na szczyt bieszczadzki weszły nad ranem.

Szczebiocze płaszczka: - Cóż za zaszczyt

wtaszczyć się w płaszczu na góry sam szczyt!

A na to strzykwa odpowie hardo, 

grzmocąc czekanem o skałę twardą:

- Ech, co tam płaszczyk z czarnego pluszu!

Zaszczyt to na szczyt wejść w kapeluszu!

14. Kuracja w mazi

Nad Dźwiną dziarska wiedźma Madzia

dziabała dzida w miedzianych kadziach

dzięgiel, dziewanny i dzikie zioła.

Dźwięk dziabnięć dzidy dźwięczał dokoła.

- Co robisz, wiedźmo? - dziwi się Jadzia. -

Co tam tak dziabiesz dzida w tych kadziach?

- Nie marudź, Jadziu, spójrz na tę maź

w miedzianej kadzi, więc w te maź właź!

Dziś każda wiedźma ci to powie:

Ziołowa maź to samo zdrowie!

Zdrowie i mnóstwo przyjemności,

ta w kadzi maź to maź piękności!

15. Co lubią ćmy?

Przyleciał raz trzmiel z Tczewa

do ćmy z Ćmielowa w gości.

- Cześć, ćmo, jak się dziś miewasz?

Czy wciąż, ćmo, lubisz ciemności?

- Ach, oczywiście! Ciemność ćma

lubi najbardziej na świecie,

a tu, w Ćmielowie, ciemność dla ciem

najlepsza jest w powiecie.

Zmierzch, zmrok i ciemność, i gęste mgły

największa radość to dla ćmy!

16. Chaszczak z chaszczy

Coś zachrzęściło w chaszczach złowieszczo,

trwożąc zwierzęta, które wrzeszczą:

- Och! Ach! Cóż za przerażające chrzęsty

brzmią wśród tych chaszczy jakże gęstych!

Krzyknął chrząszcz z trwogą do czarnej krowy:

- Krowo, to chyba potwór chaszczowy!

Słyszałem, że za tym bukszpanu krzakiem

mieszka stwór straszny, zwany Chaszczakiem!

Tymczasem Chaszczak skryty w bukszpanie,

mlaszcząc, szczaw skończył jeść na śniadanie.

Strząsnął pył z sierści, przetarł paszczę

i wskoczył w jeszcze gęstsze chaszcze.

17. Chrząszcz

Trzynastego, w Szczebrzeszynie 

chrząszcz się zaczął tarzać w trzcinie. 

Wszczęli wrzask Szczebrzeszynianie: 

-Cóż ma znaczyć to tarzanie?! 

Wezwać trzeba by lekarza, 

zamiast brzmieć, ten chrząszcz się tarza! 

Wszak Szczebrzeszyn z tego słynie, 

że w nim zawsze chrząszcz BRZMI w trzcinie! 

A chrząszcz orzekł niezmieszany: 

-Przyszedł wreszcie czas na zmiany! 

Dawniej chrząszcze w trzcinie brzmiały, 

teraz będą się tarzały. 

18. Straszna susza 

W Szczekocinie, w strasznej głuszy, 

Straszna susza, chaszcze suszy. 

„Ale susza” – szepce grusza. 

Liszka w podróż nie wyrusza, 

wietrzyk drzewem nie poruszy, 

szczaw nie puszy pióropuszy, 

nie zatrzeszczą skrzydła chrząszcza 

i nie przemkną węże w gąszczach. 

Każdy krzaczek i stworzenie ma na suszę uczulenie

wszak, gdy susza wszystko suszy, 

każdy suszy ma po uszy. 

Lecz, gdy deszcze spadną ze trzy 

wszystkim w chaszczach się polepszy.”

19. Grzeczna dama

Grzecznej damie, tuż nad uchem, 

brzuchomówca brzęczał brzuchem 

– brzdęk, brzdęk! brzdąkał na gitarze,

niczym dżezmen grał na tarze, 

bzyczał jak na wiolonczeli 

i brzmiał niczym trzódka trzmieli, 

skrzypiał wdzięcznie jak skrzypeczki 

i podzwaniał jak dzwoneczki. 

Grzeczna dama oburzona, 

rzekła strasznie obrażona: 

- Uhu-huhu! Uhu-huhu!

Ależ panu burczy w brzuchu! 

20. Kocury   (M Strzałkowska)

Rudy kocur w kolorowym garniturku 

gra na trąbie serenadę na podwórku, 

serenadę gra na trąbie, 

rabarbarem drewno rąbie, 

rekinami dyrygując w rybim chórku. 

Bury kocur w okularach i turbanie 

turla perły po królewskiej porcelanie, 

na organkach ćwiczy chorał, 

zagłuszając cały morał, 

a więc wierszyk bez morału pozostanie.  

21. Czarna krowa (K. Łochocka)

Czarna krowa w kropki bordo 

gryzła trawę kręcąc mordą. 

Kręcąc mordą i rogami 

gryzła trawę wraz z jaskrami. 

"Czarna krowo ,nie kręć rogiem, 

bo ja pieróg jem z twarogiem: 

gdy tak srogo rogiem kręcisz, 

gryźć pieroga nie mam chęci." 

"Jedz bez trwogi swe pierogi, 

nie są groźne krowie rogi. 

Jestem bardzo dobra krowa 

rodem z miasta Żyrardowa. 

Raz do roku w Żyrardowie 

pieróg z grochem dają krowie. 

Więc mi odkraj róg pieroga, 

a o krowich nie myśl rogach. 

Ja ci również radość sprawię: 

Jaskry, które rosną w trawie, 

zręcznie ci pozrywam mordą, 

czarrną morrdą w krropki bordo”. 

22. Abecadło (M. Strzałkowska)

Moi drodzy! Abecadło 

To jest liter zgodne stadło 

– Wszystkie stoją grzecznie w rządku,

W zgrabnym szyku i porządku. 

A, choć zawsze jest na czele, 

To się tym nie chwali wcale, 

Ż, choć tkwi na samym końcu, 

Wciąż się czuje doskonale. 

Każda z liter jest potrzebna, 

Bo słów przecież jest bez liku

– Zaraz to możecie sprawdzić,

Choćby tylko w tym wierszyku: 

Ara budzi cara, durne emu fika, 

Gna hiena i jenot krokiem lunatyka, 

Łypie mors na osę, 

pstry rak sadzi tuje, 

Upiór woła yeti, zaś źrebak żongluje! 

23. Dzieci

Płynie łodzią Dzidzia z Lodzią, 

Obok łodzi Lidzia chodzi, 

A gdzie Bodzio się zapodział, 

Nie wie Dzidzia ani Lodzia. 

Nagle Lodzia widzi Bodzia, 

Jak po wodzie mknie na kłodzie, 

Więc Lodzia kwili: 

„Bodziu! Ustąp Lodzi! Co ci szkodzi?” 

I ustąpił Bodzio Lodzi, 

Bo być miłym nie zaszkodzi 

– Podniósł w górę Bodzio Lodzię

I posadził ją na kłodzie. 

Teraz Lodzia mknie na kłodzie, 

W łodzi siedzi Dzidzia z Bodziem, 

A gdzie się podziała Lidzia, 

Nie wie Bodzio ani Dzidzia. 

( M. Strzałkowska) 

24. Strzyżyk

Czubaty strzyżyk w czystej czapeczce 

Z Tczowa do Tczewa toczył kuleczkę. 

W Tczewie tłum tczewian wytęża oczy 

– Strzyżyk dotoczy czy nie dotoczy?

Tymczasem strzyżyk tuż-tuż przed Tczewem 

Troszeczkę skręcił w krzaczkach za drzewem 

I krótszą dróżką krocząc nad rzeczką, 

Wrócił do Tczowa razem z kuleczką. 

(M. Strzałkowska)

25. Rumak

Przez Hrubieszów do Trzebieży 

Chyży rumak rżyskiem bieży, 

A że szlaki przez gąszcz wiodą, 

Rozkoszuje się przyrodą 

– Wśród grzebienic i źdźbeł perzu

Żuk rzep taszczy na pancerzu, 

Macierzanka woń roztacza, 

Para wlecze się ślimacza… 

Poprzez rżysko rumak zmierza, 

Rżeć na rżysku nie zamierza, 

Bo do rżenia nie jest zdolny. 

Tak jak każdy konik polny. 

(M. Strzałkowska)

26. Mlecze

Tam, gdzie strużką rzeczka ciecze, 

Błyszczą w słońcu cztery mlecze. 

W każdym mleczu pszczoła brzęczy, 

Drżą w skrzydełkach barwy tęczy. 

(Tu rzec muszę nie od rzeczy: 

Pszczoły sączą nektar z mleczy). 

Nagle dreszcz pszczołami wstrząsa, 

Straszny deszcz je z mleczy strząsa, 

Bo gdy deszcz na dworze siecze, 

Tulą płatki wszystkie mlecze. 

Tam, gdzie strużką rzeczka ciecze, 

Drżą na deszczu cztery mlecze. 

Gdy przejaśni się na dworze, 

Wtedy wiersz ten skończę. 

Może… 

(M. Strzałkowska) 

27. W puszczy

W starej puszczy w Białowieży 

wielki żubr ogłosił z wieży, 

że zebranie wszystkich będzie, 

a król wygłosi orędzie. 

Z każdej strony nadciągają: 

wilki, sarny i jelenie, 

bo to ważne wydarzenie. 

Ustawiły się zwierzęta 

stare, młode, niemowlęta 

patrzą w stronę gdzie należy 

dostrzec króla z Białowieży. 

Nasza puszcza zapomniana 

jest już rzadko odwiedzana. 

Proszę wszystkie zwierzęta 

te duże i te małe, 

aby były tak wspaniałe i głosiły apel: 

Że radośniej w puszczy będzie 

kiedy wycieczka dzieci ze szkoły przybędzie. 

(P. Nowak) 

28. Ptaki

Kurkiem kranu kręcił kruk,

kroplą tranu brudząc bruk,

a przy kranie, robiąc pranie,

królik grał na fortepianie.

Za parkanem wśród kur 

na podwórku kroczył kruk 

w purpurowym kapturku. 

Raptem strasznie zakrakał 

i zrobiła się draka, 

bo mu kura ukradła robaka. 

Wróbelek Walerek 

miał mały werbelek, 

werbelek Walerka 

miał mały felerek, 

felerek werbelka naprawił Walerek, 

wróbelek Walerek na werbelku gra. 

29. Życie w pszenżycie

Jeśli w pszenżyto ruszysz o świcie, 

Ujrzysz, jak chrzęści życie w pszenżycie 

– Brzęczy żuczek, skacze liszka,

Szepcze tygrzyk do widliszka, 

Świerszcz za ważką gna w poskoczkach, 

Nie spuszczając chrząszcza z oczka, 

Świdrzyk, wstężyc i winniczek 

Kroczą boczkiem do dżdżowniczek, 

A szczypawy pośród trawy 

Szczypią trzmiele dla zabawy. 

Szumi o świcie życie w pszenżycie

– Sami zajrzyjcie, jak nie wierzycie!

(M. Strzałkowska) 

30.

W gąszczu szczawiu we Wrzeszczu

klaszczą kleszcze na deszczu,

szepcze szczygieł w szczelinie,

szczeka szczeniak w Szczuczynie,

piszczy pszczoła pod Pszczyną,

świszcze świerszcz pod leszczyną,

a trzy pliszki i liszka

taszczą płaszcze w Szypliszkach.

31.

W krzakach rzekł do trznadla trznadel:

- Możesz mi pożyczyć szpadel?

Muszę nim przetrzebić chaszcze,

bo w nich straszą straszne paszcze.

Odrzekł na to drugi trznadel:

- Niepotrzebny, trznadlu, szpadel!

Gdy wytrzeszczysz oczy w chaszczach,

z krzykiem pierzchnie każda, paszcza!

32. Kaczki

Pewna kaczka, mała kaczka spakowała do plecaczka:

czekoladę dla prosiaczka, dwa jajeczka, pół robaczka,

cztery pączki, ciężki krzaczek, klucze, czapkę, siedem paczek,

płaszczyk czysty i kabaczki, i po inne kwacze kaczki.

Kaczki zmęczą się troszeczkę:

trzeba człapać na wycieczkę.

Lecz czekajcie! Bo plecaczek

jest za ciężki dla tych kaczek.

Kwacze więc wycieczka kacza:

- Poczekajmy na siłacza!

Siedzą i rysują szlaczek,

i nie patrzą na plecaczek.

Nie przychodzą tu siłacze, płacze całe stadko kaczek,

bo wycieczka bez plecaczka każdą kaczkę zmieni w płaczka.

Wtem na pomysł wpadły kaczki, wzięły sobie z grządki taczki.

Wzięły taczki, a do taczek władowały swój plecaczek

i wskoczyły wszystkie tam,

i ja kaczki w taczce pcham.

33.

Spójrz w przestrzeń w brzasku zorzy...

Wrze życiem, skrzy srebrzyście,

Zaś w drzewach wietrzyk hoży

Splątane czesze liście.

Z otchłani tchła mgła obła,

Czchnął trznadel, pstrąg głąb pruje,

Wybrnęła wydra z brodła,

Dżdżownica źdźbło dżdżu żuje.

Chrząszcz pszczołę wstrząsnął w szczelinie,

Mdła pchła pchłę pchnęła w popiół,

Trwożliwie brzmiał trzmiel w trzcinie

Póki swego nie dopiął.

34.

Truteń usiadł na drabinie,

drapiąc się po łepetynie.

Nagle zdrętwiał aż ze strachu,

widząc drozda gdzieś na dachu.

A nie lada to potrawa

jest dla skrzydlatego draba.

Więc dręczony wielkim strachem

schował się za kontrabasem.

Lecz biedronka nadleciała,

o godzinę zapytała.

Drozd tam bystrym strzelił okiem,

no to masz dziś szczęście, chłopie,

myśląc jak ta pyszna strawa

dziś do dzioba sama wpada.

Nie ma czasu się przyglądać,

jak nie złapię ich, tom trąba.

Puścił się koszącym lotem, 

budząc trwogę swym łopotem.

Śmignął migiem ponad dróżką,

przelatywał nad pietruszką.

Wtem zapomniał kto na muszce,

widząc futro w tej pietruszce.

Kot miał dawno go na oku

i przyczaił się do skoku.

Już go widzi na obiadek,

będzie po drozduniu spadek.

Nagle w owym kontrabasie 

pękła struna poniewczasie.

I wszyscy pouciekali.

I ci duzi, i ci mali.

35. SZCZYPAWKA   (Igor Sik)

Usiadła szczypawka na skrzypie

I skrzyp skrzypcami szczypie.

A już w poniedziałek – szczypie w Szczytnie

Szyszki omszałe.

We wtorek-

Szczypie w Szczypiornie

szczypiorek.

W środę –

szczypie w Szczyrku

szparagi młode.

W czwartek –

Szczypie w Szczercowie

Szczyptę bułki tartej.

W piątek –

Szczypie w szczecinie szczątki morskich żyjątek.

W sobotę – szczypie w Szczawnicy

Szczaw pod płotem.

- Szczypawko, a co robisz w niedzielę

- Niewiele. Spróbuje

uszczypnąć szczeżuję !

36. STRASZYDŁO   (M. Strzałkowska)

Na wzgórzu pod Pszczyną, nad rzeczką Przebrzydłą

mieszkało w zamczysku wrzeszczące Straszydło.

Od brzasku do zmierzchu, od zmierzchu do brzasku

wierzeje zamczyska trzeszczały od wrzasku.

Przez chaszcze i gąszcze, przez grząskie moczydła

szedł wrzask przeraźliwy strasznego Straszydła.

Aż wreszcie pod Pszczynę przybyła Poczwara

i rzekła: ”Robaczku! przebrała się miara!

Wszak każde zwierzątko, od żuczka do myszy,

w mieszkaniu swym szuka spokoju i ciszy –

więc porzuć zły zwyczaj, żyć zacznij inaczej

i przestań już wrzeszczeć, a szeptać racz raczej !”

I odtąd pod Pszczyną, nad rzeczką Przebrzydłą

szeptało w zamczysku wrzeszczące Straszydło.

A morał stąd taki: mów szeptem koniecznie,

bo wrzeszczeć w zamczysku jest bardzo niegrzecznie.

37. CZTERY JĘDZE SPOD SWARZĘDZA  (M. Strzałkowska)

Nad rzeczułką pod Swarzędzem

przędą przędzę cztery jędze,

przy przędzeniu życie pędzą,

o pieniądzach w kółko ględzą:

-Przyszłość jędzy leży w przędzy!

-Przędźmy przędzę dla pieniędzy!

-Szybciej! Szybciej przędźmy przędzę!

-Więcej! Więcej, drogie jędze!

-Żyć nie warto bez pieniędzy!

-Tylko głupcy żyją w nędzy!

-Szybciej! Szybciej przędźmy przędzę!

-Więcej! Więcej, drogie jędze!

Nad rzeczułką pod Swarzędzem

przędą przędzę cztery jędze,

przy przędzeniu życie pędzą,

o pieniądzach w kółko ględzą...

38. TRZMIEL  (K. Marciniak)

Taszczył trzmiel trzy ciężkie trzciny,

Az aż trzeszczały mu kończyny.

Gdy ujrzała trzmiela żona,

Wykrzyknęła przerażona:

- Czemu trzmielu, taszczysz trzciny?!

Wszak dostaniesz przepukliny!

Zatrzepotał trzmiel skrzydłami

Stłamszonymi pod trzcinami,

Żonie odrzekł zwięźle: - Nie wiem.

I przystanął pod modrzewiem,

by rozstrzygnąć zagadnienie,

czemu wziął się za taszczenie.

Gdy minęły trzy godziny,

a trzmiel nie znał wciąż przyczyny,

cisnął trzciny z trzaskiem w chaszcze.

Mówiąc: Dłużej trzcin nie taszczę!

39. Kaczka nie-Dziwaczka  (S. Chmiel)

Tuż przy krzaczku siedzi kaczka,

Nazywają ją: Dziwaczka.

Mówią o niej różne rzeczy,

Kaczka jednak temu przeczy:

„Tuż przy rzeczce mam mieszkanie,

Regularnie robię pranie.

Czasem chodzę do fryzjera,

Lecz, broń Boże, nie dla sera!

Nie czeszę się wykałaczką,

Taką nie jestem dziwaczką!

Owszem, troszczę się o zdrowie,

W aptece zakupy robię,

Lecz nie kupuję tam mleka,

Wszak nie po to jest apteka!

Nie kupię listów u praczki,

Zresztą, po co mi znaczki?

Naprawdę mak kupowałam,

Nic jednak nim nie pisałam.

Mylę z tasiemką makaron?

Rozmawiałam z siostrą Klarą.

Rzekła, że makaron tuczy-

Dietetyka o tym uczy.

Nie znoszę jajek na twardo,

Już na pewno nie z kokardą!

Z kucharzem wiem, jak było,

Dobrze nam się gawędziło

I nie upiekł mnie w brytfannie,

Lecz z zająca podał danie

Smakowite, z buraczkami.

Tak to było między nami!”